XVII. Patrick

- Ukradli mi rower. – Mówię, kiedy wracam do domu pieszo, po pracy.
- Jak to? – James wychyla się zza framugi, zamyka na moment książkę. Wzruszam ramionami. Dlaczego ja mam tak ogromnego pecha?
- Zgłosiłeś to na policję? – James krzyżuje ramiona, patrzy na mnie w skupieniu. Po co? Nie mam już na nic siły. Pełznę do łazienki, ignorując jego pytanie. Jestem zmęczony. Wszystkim. Spiralą kłamstw, pracą, kradzieżą roweru, pogodą, życiem ogólnie.
- Kupię ci ten rower! – Woła za mną James. Potykam się, prawie wpadam głową do pustej wanny. Nie ma mowy. Wystarczy, że Vic mnie utrzymywał.
- Nie. Dzięki. – Odpowiadam. Duma pozostaje dumą i bierze górę. Napełniam wannę wodą, James coś gada do mnie jeszcze przez drzwi. Szum wszystko zagłusza. Zanurzam się w ciepłej wodzie. Przynosi odprężenie. Zamykam oczy. Coraz bardziej się gubię. Chciałbym się odciąć od tego wszystkiego. Marzę, żeby było jak dawniej, z Victorem. Nie powinienem tak myśleć, ale on ciągle jest w moich myślach. Wiecznie, nieznośnie. Przeczesuję dłońmi mokre włosy, bo opadają mi na oczy. Oddycham spokojnie, próbuję się odciąć, choć na chwilę. Kiedy w końcu wyłażę z wanny woda jest niemal zimna, a James znów przesiaduje na parapecie w kuchni. Staję w drzwiach i patrzę w milczeniu na niego, kiedy spokojny, o posągowej urodzie siedzi z kolanami pod brodą i czyta własną powieść. Spogląda na mnie, uśmiecha się.
- Kupię ci rower. – Powtarza z przekonaniem. Kręcę głową.
- Nie. Sam sobie poradzę. – Napełniam czajnik wodą.
- Daj spokój. – Prosi. Wstaje, staje za moimi plecami. Czuję jego obecność. Nie sądziłem, że nadejdzie dzień, w którym ten pogubiony, załamany człowiek, będzie mnie onieśmielać.
- Porzuć wyjątkowo ambicję. Każdy czasem potrzebuje pomocy. – Szepcze. Obejmuje mnie w pasie. Od Victora nauczyłem się buntu i samodzielności. Czasami aż do przesady.
- Jak się zgodzę, to dasz mi święty spokój? – Pytam. Parska śmiechem, opiera podbródek na moim ramieniu. Wyciągam za siebie rękę, dotykam nią jego policzka. Stoimy tak przez chwilę, nie mówiąc ani słowa. Wciąż oswajam się z jego dotykiem.
- Zabrałeś mi książkę. – Stwierdzam.
- Jutro kupujemy rower.
- Jutro nie mam czasu.
- Po pracy.
- Dobrze. – Kapituluję. Stoimy wciąż w tej samej, trochę niewygodnej pozycji, nad czajnikiem, jak dwaj bohaterowie niemieckiego melodramatu, dla głupich, złaknionych przesadnych emocji bab.
- Wracam do czytania, póki mi jej nie zabrałeś. – Stwierdza. Powoli zdejmuje ze mnie dłonie. Czuję się oswobodzony. Bliskość jest dziwna i obca. Wciąż nie umiem traktować go tak, jak powinienem. Coś mnie blokuje i zatrzymuje w pół drogi, chociaż tak bardzo się staram.
- Pojutrze zaczynasz promować powieść. – Przypominam sobie.
- Wiem. Przeraża mnie to.
- Będzie dobrze. Masz wprawę. – Pocieszam go. Znów siedzi na parapecie, z książką w dłoniach, bose stopy opiera na podłodze.
- Kocham Cię, wiesz? – Pyta. Nieruchomieję, oddycham ciężko, wgapiam się w kuchenkę, udaję, że nie słyszałem. Nie mam pojęcia, jak zareagować.

2 myśli nt. „XVII. Patrick

  1. ~Kunoichi

    „Nie sądziłem, że nadejdzie dzień, w którym ten pogubiony, załamany człowiek, będzie mnie onieśmielać.” – piękne zdanie, bo takie właśnie odniosłam wrażenie po przeczytaniu rozdziału. Patrick chyba już się sam pogubił w tym wszystkim.

    „Coś mnie blokuje i zatrzymuje w pół drogi, chociaż tak bardzo się staram” – może wyrzuty sumienia? :D

    „- Kocham Cię, wiesz? – Pyta. Nieruchomieję, oddycham ciężko, wgapiam się w kuchenkę, udaję, że nie słyszałem. Nie mam pojęcia, jak zareagować.” – szkoda :(

    Odpowiedz
  2. ~Cornoctis

    Nic dziwnego, że Patric nadal nie potrafi wyjść na prostą. Nie dość, że męczy go ta spirala kłamstw, którą sam nakręcił, to jeszcze te resztki uczuć, które żywi do Victora. I jeszcze ten ukradziony rower do tego… Serio można się załamać :/

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>