XXVIII. James (Część II)

Patrick znika. Zabiera swoje rzeczy i sam wychodzi. Nie wiem, czy ja tego chciałem. Może naprawdę udałoby się to jakoś odkręcić? Klęczę na podłodze, nad kartonem, a z włosów kapie mi deszczówka. Nadal niewiele rozumiem i kompletnie niczego nie pamiętam… Cierpię. Jestem całkiem, bezdennie sam. Sam ze swoimi myślami, ze swoją niewiedzą. Słyszę tylko swój oddech i burzę za oknem. Co z nim będzie? Nikt nie powinien przebywać na ulicy w taką wstrętną pogodę… Wyjmuję po kolei wszystkie rzeczy z pudła. Dotykam ich delikatnie, bo obawiam się, że się rozlecą, podobnie jak moje wspomnienia. Coś rozdziera mi serce. A ja nawet nie wiem, o co chodzi. Sięgam po komputer, siedzę razem z nim na podłodze, pośród porozrzucanych pamiątek po Michaelu. Szukam go. Przeglądam zdjęcia. Rozpoznaję na nich siebie i szukam w jego oczach, w rysach twarzy czegoś znajomego. Czegoś, co zapali jakąś iskierkę, co przypomni choćby jedno zdarzenie. Pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, może nawet śmierć. Cokolwiek. Przez Patricka mam w głowie lukę. Zamykam laptopa, rozkopując pamiątki na podłodze idę do sypialni. Mokry od deszczu, w ubraniu zwijam się na kołdrze. Tego dnia zdarzyło się zbyt wiele. Dygoczę. Zaciskam powieki, mokre włosy przyklejają mi się do twarzy. Gubię się we własnych myślach, a to, że niczego nie pamiętam mnie przeraża. Niebo za oknem przecina błyskawica. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>