XXX. James

Siedzę zupełnie sam w mieszkaniu. Marjorie stale dzwoni, ale z uporem maniaka odrzucam połączenia. Chcę być sam, dopóki nie odkryję całej prawdy. Krążę stale niespokojnie, nie umiem nic sobie przypomnieć. To wszystko jest jak wielka, czarna, pozbawiona dna otchłań. Grzebię ciągle w tych rzeczach, przekopuję internet, ale zamiast doznać oświecenia, zapętlam się tylko coraz bardziej i gubię w sprzecznościach. To jest jak lawina nonsensu. Patrick wie pewnie o tym wszystkim więcej, ale nie chcę z nim rozmawiać. Nie po tym, co mi zrobił. Zachował się jak biblijny Judasz. Dla własnych korzyści zniszczył mi niemalże życie! Przyciskam do skroni zaciśnięte w pięści dłonie. W mieszkaniu jest kompletnie ciemno, przez zasłonięte okna. Zamykam się w pomieszczeniu, a równocześnie coraz bardziej zamykam się w sobie. Nie mam na nic czasu, siły, ani ochoty. Jakby wszystko stanęło w miejscu i mogło znów ruszyć dopiero gdy poznam całą prawdę. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>