XXX. Patrick

Budzę się w mieszkaniu Victora… Zasadniczo nadal jest własnością nas obojga, ale… Czuję się tu nieswojo. Dziwnie. Siadam na kanapie, przeczesuję ręką włosy. Vic biega po pokoju i się pakuje. Nie wie, że na niego patrzę. W końcu wychodzi, mamrocze jakieś pożegnanie i znika. A ja zostaję zupełnie sam w zabałaganionym mieszkaniu. To wszystko jest takie dziwne, jakby… Los zatoczył koło. W końcu tu wróciłem. Kładę się na kanapie, obracam w dłoniach telefon. Nie mam co ze sobą zrobić. Martwię się o Jamesa, ale wiem, że pójście do niego byłoby największym błędem. Z nudów szperam w internecie. W końcu, gapiąc się przez dłuższą chwilę w świecący niebieskim światłem ekran, postanawiam zarejestrować się na portalu randkowym. Jestem dorosły. Nawet jak trafię na świra, albo zboka, to sobie chyba poradzę… A to zawsze jakieś nowe, ciekawe doświadczenie. I zajęcie… Odkładam telefon na bok, podnoszę się do siadu. Nie umiem mimo wszystko nie myśleć o życiu Victora. O tym, jak sobie radzi i co robi, beze mnie… Pewnie tak naprawdę ja już go wcale nie obchodzę. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>