XIX. James

Marjorie dzwoni kilkukrotnie, ale ignoruję jej telefony. Moje myśli zaprząta teraz tylko i wyłącznie odkrycie tajemnicy moich własnych wspomnień. Na okrągło grzebię w rzeczach w kartonie, rozkładam je na podłodze, przekopuję internet. Pozyskuję wiedzę, ale nadal nic nie wiem, bo nie wracają wspomnienia. To wszystko jest gdzieś obok, jakby mnie zupełnie nie dotyczyło, co mnie tylko dodatkowo denerwuje. Przez to nie jem i prawie w ogóle nie śpię. Mam przez to zawroty głowy, ale nie mam czasu i energii, na zwyczajne, przyziemne czynności. Cały mój czas zajmują poszukiwania prawdy. Siedzę teraz w milczeniu przy stole i gapię się w przestrzeń. To zapewne okrutnie egoistyczne, ale nie zastanawia mnie, co robi i gdzie znajduje się Patrick.. Wiem, że powinienem zacząć coś pytać. Rozsądnie byłoby w rok wyrobić się z książką. Czytelnicy zupełnie o mnie zapomną, kiedy znów będę zbyt długo zwlekał… Nie mam nawet pojęcia, jak zareagowali na ostatnią powieść. Nic mnie nie obchodzi. To dziwnie przerażające, a równocześnie dające poczucie swoistego spokoju uczucie. Znów jestem zupełnie sam. Z samym sobą, swoimi myślami i swoimi problemami. I jest mi z tym całkiem dobrze.